24.6.10

Wolność

Potrzebuję wyzwolenia. Siedząc w domu, skuty kajdanami niemocy, krzyczę dzisiaj na całe gardło: "Chcę być wolny!". Mam dosyć problemów z kasą, wiecznie nie spłaconych długów, mam dosyć samotności, w której grzęznę spędzając życie przed monitorem komputera. Mam dość nic-nie robienia, dosyć tego, że nie miałem energii ani odwagi na to, żeby zanieść głupie podanie o repetę do dziekanatu. Mam dosyć pojebanych prac wakacyjnych, w których człowiek jest niewolnikiem - nie ma żadnych szans spełnić się choćby troszeczkę, ale robić kasę trzeba... Mam dość kosmicznej niesprawiedliwości, faszerowania mnie bełkotem mediów, mam dość gówna, którym rzuca we mnie świat każdego dnia. Nie będę płaszczyć się przed skurwielami na wyższych pozycjach, nie będę prosił o przysługi, nie będę trybikiem w tej jebanej maszynie. Ogłaszam bunt.
Znam swoją wartość, wiem kim chcę być i nie dam sobie wmówić, że jest inaczej. Nie dam się zepchnąć w przepaść, pognębić, nie pozwolę, żeby inni mówili mi jak mam się zachowywać, nie będę dłużej ofiarą.
Zostaję w tym podłym mieście, zostaję tu, żeby pokazać sobie, że nie muszę zmieniać wszystkiego, że wystarczy tylko kilka kropel prawdy. Znajdę sobie pracę. Ale taką, w której nie będę czuł się jak gówno. A jeśli nie, będę grał na rozstrojonej gitarze smutne grunge'owe piosenki, byleby zarobić na chleb. Będę mógł robić to, co chcę. Grać. Muzyka od dawna jest dla mnie najważniejsza. To moja najwierniejsza kochanka, którą chcę dzielić się z ludźmi, a ona nigdy nie protestuje. Ja nigdy nie jestem zazdrosny. Dead Gentlemen wchodzi w ciężki okres, robimy przerwę koncertową, aby stworzyć materiał, który każdemu będzie w stanie skopać dupę. Potrzebuję do tego wolności. Potrzebuję uwolnić się z kajdan, które sam sobie nałożyłem, akceptując kolejne porażki i wycofując się ze strachu przed następnymi. Ale z tym już koniec. Nie potrzebuję niczego. Przecież z głodu nie umrę, nikt na mnie nie poluje, żyję w bezpiecznym, dobrym świecie, Somalia czy Chiny są daleko stąd. Nie muszę żyć tak, jak wypada. Nie muszę niczego.
I to, kto będzie prezydentem tego śmiesznego, zacofanego kraiku nic nie zmieni. To już nie sny o potędze. Świadomość wolności to potęga, która jest całkowicie wystarczająca.

2 komentarze:

  1. Wolność jest tam, gdzie widzisz jej miejsce. Od Ciebie zależy, czy poczujesz się wolnym. Od Ciebie zależy, czy bunt coś przyniesie. Samo buntowanie się nie znaczy nic. Samo buntowanie się prowadzi jedynie do powstawania kolejnych barier. Barier, przeciwko którym się buntujesz. Trzeba buntować się rozsądnie. Trzeba buntować się tak, by nasze działania nie były buntem, ale czymś, co doczepiamy pod cel. Nasz cel, Naszą wizję Naszej przyszłości. To w przypadku, kiedy do realizacji wizji pasuje bunt, powinniśmy się go podejmować. A nie z potrzeby skierowania na coś swej wściekłości wynikającej z tego kim i gdzie jesteśmy. Tą energią trzeba pokierować wyznaczając sobie cel. Wspaniałym stanem umysłu jest stwierdzenie, że nie musi się niczego. Że możesz się skierować w dowolną stronę. Swoje myśli, swój czas, swój potencjał. Mi wydaje się, że byłem w podobnych miejscach, co Ty, ale nie wykorzystałem swoich szans w pełni. Jeżeli dobrze zaplanujesz swoją trasę, pozostanie mi Tobie pogratulować. Tylko obierz tę trasę, zamiast wciąż powtarzać sobie, że musisz to zrobić. Zwykle najlepsza chwila właśnie mija. Do dzieła. Teraz. Nie, kiedy zacznie się kolejny rok. Miesiąc. Tydzień. Nie myśl w kategoriach kolejnego świtu. Zawsze jest coś, co konstruktywnego możesz zrobić teraz. Coś, co zrobisz dla siebie i będziesz usatysfakcjonowany swoim dziełem. Coś co przyniesie bardziej pozytywną refleksję, jak przepierdalanie doby w tygodniu na facebooku.
    Cóż więcej rzec? Powodzenia, Osaka.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Osaka, nie musisz niczego, to prawda.
    Poczucie szczęścia i spełnienia daje przecież życie w zgodzie ze sobą, to naprawdę nie ważne że musisz się martwić o kasę, o zespół, o studia.
    Zawsze w życiu będą jakieś sytuacje / ludzie którzy będą robić coś nie po Twojej myśli, ale to do Ciebie należy wybór jak na to zareagujesz. Czy weźmiesz to do siebie i będziesz usprawiedliwiał tym swoją niemoc czy spojrzysz na to z przymrużeniem oka i powiesz sobie, że masz tylko jedno życie i to jak je przeżyjesz i jak będziesz się z tym czuł zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.

    OdpowiedzUsuń na zawsze